Odnośniki
menu      szydełkowe ażury
menu      Zwierzenia Ryśka czyli jedzie pociąg
menu      Zwierzęta żyjące w lasach równikowych
menu      zwierzę moorskie Konik morski
menu      zwierzęta dzikie Szop pracz
menu      zwierzęta żyjące w lasach łęgowych
menu      związki frazeologiczne ze zwierzętami ćwiczenia
menu      Zwierzęta hronione w Polsce Ssaki
  • darmowe motywy nokia tylko n73
  • gufo;buty;dla;dzieci
  • przekroj poprzeczny przez lodyge
  • gus podkarpackie
  • bohaterowie wesela wyspianski
  • ""katarzyna kalwat""
  • obrazek pinot noir
  • jak aktywowac emu w 6018
  • "draliwo na dotykanie
  • szydełkowe ażury

    Temat: Susły już się obudziły
    Wg danych literaturowych oraz zeszłorocznych obserwacji, susły moręgowane budzą się ze swego snu zimowego na początku kwietnia. W tym roku pierwsze osobniki są już aktywne i ustalają swoje nowe terytoria.

    Przysłowiowe śpiochy - susły moręgowane - wymarły w Polsce w latach 70. Dzięki programowi prowadzonemu przez Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”, zwierzęta te powróciły do naszego kraju w roku 2005. Wówczas to pierwsza ich grupa została wypuszczona na łąkę koło Kamienia Śląskiego. Mimo że zima 2005/2006 była długa i szczególnie mroźna – susły doskonale ją przetrwały i w roku 2006 skutecznie się rozmnożyły. Przyrodnicy z „Salamandry” z niecierpliwością czekają, aby się przekonać, jak przetrwały kolejną, tym razem rekordowo ciepłą zimę.

    W warunkach Polski zwykle pierwsze osobniki z tego gatunku pojawiają się na powierzchni ziemi dopiero w pierwszych dniach kwietnia. Tak też było w roku ubiegłym, gdy pierwszy suseł został zaobserwowany 2 kwietnia. Jako pierwsze z zimowej hibernacji budzą się dorosłe samce, które niezwłocznie przystępują do ustalania swoich terytoriów. Samice wolą ten okres samczych swarów przespać - budzą się więc zwykle 2-3 tygodnie później i niezwłocznie przystępują do godów. W tym roku pierwsze osobniki zaobserwowano już 15 marca - z apetytem posilały się trawą w promieniach wiosennego słońca.

    więcej...
    Źródło: klubciconia.avx.pl/forum/viewtopic.php?t=1916



    Temat: Niedźwiedzie się budzą - idzie Wiosna!


    Niedźwiedzie przerwały sen zimowy

    źródło

    Tropy niedźwiedzi zauważyli leśnicy w kilku miejscach w Bieszczadach, m. in. w nadleśnictwach Lutowiska, Stuposiany i Komańcza - poinformował rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, Edward Marszałek.

    - Cieplejsze dni oraz intensywne topnienie śniegu sprzyjają przerwaniu zimowej drzemki - powiedział rzecznik. Dodał, że od kilku dni tropy drapieżnika są coraz częściej widoczne. "W nadleśnictwie Lutowiska zaobserwowano także matkę wędrującą z rocznym niedźwiadkiem" - zauważył.

    Tropy niedźwiedzi najczęściej pojawiają w okolicach zimowych paśników dla zwierząt. Misie zazwyczaj wyjadają tam kukurydzę. Rzecznik krośnieńskiej RDLP przypomina, że przebudzone ze snu niedźwiedzie mogą być groźne dla człowieka.

    - W ostatnich kilku latach wielokrotnie dochodziło do takich spotkań, z których człowiek wychodził z obrażeniami. Kilkakrotnie zakończyło się to pobytem poszkodowanych w szpitalu - zaznaczył Marszałek.

    W lasach Podkarpacia, głównie w Bieszczadach i Beskidzie Niskim, bytuje ponad 100 niedźwiedzi brunatnych, najwięcej w Polsce. Są wszystkożerne, dorosłe osobniki ważą ok. 300 kg, żyją do 50 lat. Zaliczają się do najbardziej niebezpiecznych drapieżników w Europie.

    Źródło: 321gory.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=7734


    Temat: Stary Las
    O cóż jest piękniejszego niż las wiosną. Przechodząc wtedy obok tych wszystkich drzew, można dostrzec wiele zwierząt i przelatujących kolorowych ptaków. Ścieżki leśne są usłane pięknymi kwiatami, które budzą się z zimowego snu. Na wysokim dębie ćwierkają wróble i sikorki. Po niewielkim murze pnie się bluszcz, który wiosną wygląda bardzo ładnie. Nad głowami przechodniów pochylają się gałęzie leszczyny z jeszcze nie dojrzałymi orzechami. Przez rozłożyste konary drzew wpadają promyki zachodzącego słońca, co czyni las jeszcze ładniejszym.
    Źródło: japonia.jun.pl/viewtopic.php?t=28


    Temat: Wiek członków Gromu
    Zielono, zielono, zielono! Pierwsze dni wiosny już za nami, króliczki kicają po łąkach, zwierzęta budzą się z zimowego snu. Polować ospałe sierściuchy! Do pracy rodacy. Bo wasz tłusty przywódca będzie zmuszony przejść na dietę.

    Innymi słowy aktualizacja na Kwiecień proszę ja was.
    Źródło: artemida.webd.pl/warriorcats/viewtopic.php?t=1236


    Temat: Nawet misiom się znudziło...
    Budzą się niedźwiedzie, wracają orliki krzykliwe
    PAP - dodane 52 minuty temu

    Żyjące w Bieszczadach niedźwiedzie budzą się ze snu zimowego. Pojawiły się także pierwsze orliki krzykliwe - poinformował rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, Edward Marszałek.

    Prawdopodobnie niedźwiedziom znudziła się już zima i nie czekając na wiosnę wyszły z gawr. Od dwóch dni docierają informacje o zauważonych w bieszczadzkich lasach tropach niedźwiedzi - powiedział Marszałek.

    Na północnych stokach Otrytu leśnik natknął się na małego niedźwiadka, który mógł mieć dwa, trzy miesiące. Chodził wokół starego buka i piszczał. Leśnik po krótkiej obserwacji wycofał się. Obawiał się ewentualnego spotkania z matką młodego misia.

    Z kolei po przeciwnej stronie Otrytu robotnicy kontrolujący stan ogrodzenia uprawy leśnej usłyszeli ryk niedźwiedzia z młodnika. Zwierzę nie miało zamiaru uciekać, więc pracownicy musieli zrezygnować z dalszej pracy - mówi Marszałek.

    Pracownicy nadleśnictwa Stuposiany zaobserwowali tropy trzech niedźwiedzi w trzech różnych miejscach.

    Przebudzony niedźwiedź może być niebezpieczny dla ludzi, zwłaszcza w razie niespodziewanego dlań spotkania. W poprzednich latach dochodziło w takich przypadkach do ciężkich obrażeń, oczywiście u ludzi - dodaje rzecznik krośnieńskiej RDLP.

    Jednocześnie przypomina, w górach jest jeszcze niewiele oznak wiosny i zalega ponad metrowa warstwa śniegu.

    Kłopoty z późniejszą wiosną dotknęły m.in. pierwsze orliki krzykliwe, które już wróciły w Bieszczady z zimowania. Z obserwacji leśników wynika, że mają spore problemy ze zdobyciem pożywienia.

    Tej zimy niedźwiedzie w zimowy sen zapadły pod koniec grudnia. W ubiegłym roku stało się to dopiero pomiędzy 20 a 25 stycznia, a w gawrach przebywały wtedy do połowy kwietnia.

    W Bieszczadach bytuje przeszło 120 niedźwiedzi brunatnych, ponad 90% ich polskiej populacji. Są wszystkożerne, przez cały rok gromadzą zapasy energetyczne na zimę. Ważą ok. 300 kg, żyją do 50 lat. Należą do najniebezpieczniejszych drapieżników w Europie. (mj)
    Źródło: 321gory.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=2579


    Temat: Jeż europejski
    Jeż europejski


    Nasz dobry znajomy jeż europejski (Erinaceus europaeus) należy do rzędu owadożernych, rodziny jeżowatych (Ernaceidae), obejmującej 17 gatunków.

    Jeże to zwierzęta aktywne o zmierzchu i w nocy. W dzień śpią ukryte pod liśćmi, w rozpadlinach ziemnych i jamkach. 0 zmierzchu wychodzą z ukrycia i pracowicie drepcząc poszukują jedzenia. Jeże europejskie przebywają w zagajnikach i lasach mieszanych o bujnym podszyciu. Mają dobry słuch i węch. Nos jeża, zawsze wilgotny, bardzo ruchliwy, stanowi doskonały narząd dotyku. Jeż najpierw wszystko obwąchuje, sprawdza i ocenia, a potem dopiero decyduje się na jakąś akcję. Głośno przy tym sapie i parska oraz, unosząc co jakiś czas ryjek, wciąga powietrze, aby poznać najbliższe otoczenie badanego przedmiotu. Unosi wysoko nos również wtedy, gdy jest lekko zaniepokojony. Przerażony nie ucieka, ale natychmiast zwija się w kolczastą kulę i, pewny swojej zbroi, długo pozostaje w tej pozycji. Próba rozwinięcia go zazwyczaj się nie udaje.

    Mięśnie podskórne u jeża są szczególnie dobrze rozwinięte i tworzą rodzaj płaszcza oddzielonego cienką warstwą tkanki tłuszczowej od głębszych mięśni. One właśnie umożliwiają zwierzęciu zwinięcie się w kulę i jednocześnie nastroszenie kolców.

    Jeże, jak większość zwierząt owadożernych, potrzebują bardzo dużo pożywienia. Zjadają przede wszystkim owady, robaki, ślimaki, płazy i gady, jaja ptasie, drobne ssaki (gryzonie), czasem aromatyczne grzyby i przejrzałe owoce, które leżą na ziemi. Nigdy jednak nie transportują -- jak to dość powszechnie się uważa -- jabłek nabitych na kolce.

    Późną jesienią, kiedy temperatura spada do 13-17oC, jeże stają się ociężałe i zapadają w pięciomiesięczne odrętwienie. Już pod koniec października zasypiają pod konarami drzew, w jamkach ziemnnych lub w stercie zeschłych liści. Nie robią żadnych zapasów pokarmowych na zimę. Odżywiają się w tym czasie tłuszczem nagromadzonym w organizmie pod koniec lata i jesienią. Sen zimowy umożliwia im przetrwanie najzimniejszej pory roku. Gdy obniża się temperatura otoczenia, następuje zwolnienie procesów przemiany materii, działalności serca i układu oddechowego oraz znaczny spadek temperatury ciała (nawet do 1oC; w okresie aktywności, latem, wynosi ona 33,5-36,5oC). W czasie odrętwienia zimowego działa precyzyjna termoregulacja. Jeżeli temperatura otoczenia jest zbyt niska, śpiący jeż nie zamarza, ponieważ do systemu nerwowego zostaje przekazany sygnał alarmowy. Przyśpiesza się przemiana materii, dzięki czemu temperatura ciała podnosi się do 5oC. Podczas snu zimowego serce jeża, zamiast wykonywać 180 uderzeń na minutę, bije tylko 20 razy. Przy odwilży lub nagłym spadku temperatury jeże budzą się na kilka godzin i znów zasypiają. Podczas snu jeż pozostaje nieruchomy, mocno zwinięty w kulę, tak że nie widać głowy ani nóg. Wczesną wiosną budzi się i wyrusza ze swojej kryjówki w poszukiwaniu pożywienia.

    W kwietniu i maju samice po 5-6 tygodniowej ciąży rodzą 1-5 młodych. Noworodki są białoróżowe, rzadko pokryte białymi, miękkimi kolcami. Oczy zaczynają otwierać dopiero pod koniec trzeciego tygodnia życia. Pozostają w gnieździe z matką, która karmi je przez 6-8 tygodni. W tym czasie wyrastają im normalne kolce.

    Długość: 30 cm. Ciężar do 1,2 kg. Długość życia w niewoli do 8-10 lat. Zasięg występowania: Europa, umiarkowana strefa Azji.


    Źródło: gdaskwrzeszcz2005.fora.pl/a/a,315.html


    Temat: Na zachód przez Eriador, aż na Tol Fuin, ostatnią z wysp...
    A

    Zimne ognie tańczące na dalekim niebie…Światło zmieniało kolory w powolnym, prawie niezauważalnym tempie, przesłaniając mroźne gwiazdy…Śnieg aż po horyzont, iskrzący się w świetle zorzy…W oddali góry wznoszące się do nieba, sny pradawnych istot wypełniające cichą krainę życiem i magią…A w oddali, poza światłami zorzy i poza Smokiem, na niebie, gdy spojrzeć poprzez rzeczywistość…Wieże i mury…zimne powietrze… Ogień…ogień i czerwień…
    Czarodziejka otworzyła oczy w ciemności komnaty. Przez chwilę leżała, odrzuciwszy kołdrę, rozmyślając o swym śnie…Przesilenie zimowe…Nastąpi dopiero za jakiś czas, ale śniła już teraz…Wspomnienia budzą tęsknotę…
    Za kotarami łoża było duszno. Vanya wstała i podeszła do okna. Otworzyła je i odetchnęła głęboko chłodnym powietrzem, w którym czuć już było zimę. Gwiazdy bladły na niebie. Ninquelen pozwoliła swym myślom przepływać swobodnie. Wyczuwała różne drobne umysły poza miastem, ptaki i zwierzęta…W mieście ludzie…Umysły były jak światła w mroku…Czuła spokój…Myślami oddaliła się do innego czasu i miejsca…Rzadko tak zbliżała się do innych jak teraz. Zawsze była sama, tak było lepiej. Poczuła nagle delikatne drgnięcie granic…Skupiła się i szybko zorientowała się, że Aldawen odeszła.
    Elfka pomyślała o innych miejscach…Może też powinnam odejść…pomyślała. Za długo tu jestem, za bardzo się angażuję…
    Tęskniła za miejscem, które było daleko stąd… Jedynym miejscem, o którym w ciągu swego życia pomyślała jako o domu… Nigdy nie brała udziału w sprawach innych, nie w ten sposób. Zawsze trzymała się na uboczu, pilnując tego, czego trzeba było doglądać, lecz nie wtrącając się w wydarzenia. To nie przyniesie nic dobrego… Wiedziała, że wieloletnie przyzwyczajenie sprawia, że instynktownie wycofuje się przed jakimkolwiek zaangażowaniem.
    Chwilę stała w oknie, patrząc na jezioro, a potem podjęła decyzję. Trzeba się upewnić i do tego potrzeba samotności… Ubrała się i cicho, nie zwracając niczyjej uwagi wyszła na zewnątrz. Opuściła miasto koło przystani, po czym wzdłuż brzegu jeziora udała się na wschód. Słońce jeszcze nie wzeszło, choć horyzont pojaśniał już.
    Czarodziejka zatrzymała się przy niewielkiej zatoczce wolnej od szuwarów. Zrzuciła płaszcz i podeszła nad skraj wody. Po namyśle elfka zdjęła buty. Pod stopami czuła wygładzone przez wodę kamyki. Przez chwilę stała na brzegu, pozwalając, by zimna woda dotykała jej stóp, wyczuwając całą sobą życie tej krainy, to wszystko, co ją otaczało… Po paru minutach spojrzała na gładką tafle wody. Ujrzała na niej więcej niż odbicie… Teraz wiedziała już, co ma robić. Słońce wychyliło się znad horyzontu, ale to jeszcze nie był ten czas, aby skorzystać z czasu pomiędzy czasem, ułatwiającego drogę… Jeszcze nie teraz…Muszę poczekać do końca…
    Vanya spojrzała na jezioro. Warto wykorzystać to, że już tu jestem…
    Po kąpieli poczuła się dużo lepiej. Wróciła do miasta tą samą drogą. Na przystani zaczynał już się dzień. Jednak niewiele osób zwróciło na nią uwagę. Ninquelen przeszła przez ogrody zamku, jednak nie wróciła do zachodniej wieży. Skierowała się do kuchni, gdzie też już rozpoczęła się praca. Jako czarownica lepiej czuła się przy wejściach kuchennych… Nie minął kwadrans, gdy siedziała przy herbacie z główną kucharką, z którą od razu znalazła wspólny język. Pewien rodzaj kobiet zawsze się dogada… Rozmowa i herbata oderwały czarodziejkę od rozmyślań, a widzenie nad jeziorem upewniło ją w tym, iż podjęła właściwą decyzję…
    Źródło: elendili.nazwa.pl/viewtopic.php?t=1104


    Temat: Książki O tematyce górskiej, wspinaczkowej
    Na co gwiżdżą świstaki
    źródło - Tygodnik Podhalański

    W połowie XIX wieku Maksymilian Nowicki świstaka nazywał misiomyszem. Ten tatrzański gryzoń trzy czwarte życia spędza w norze. Tatrzański Park Narodowy przygotował publikację autorstwa Tomasza Zwijacza Kozicy „Na co gwiżdżą? – czyli prawie wszystko o świstakach”.



    „Prawdziwe świstaki, żyjące wysoko na tatrzańskich halach, gwiżdżą głośniej od tych z Krupówek. Po chwili jednak zwykle szybko chowają się głęboko do nory i długo z niej nie wychodzą” – rozpoczyna autor swoją książkę. Rzadko spotyka się świstaki w Tatrach. W Tatrzańskim Parku Narodowym jest ich około 200. Nawet naukowcy, którzy badają życie tych zwierząt, nie mogą ich łapać i niepokoić, a obserwacje jedynie prowadzić z daleka. Dlatego niełatwo jest poznać życie świstaków.

    Świstak – obok kozicy – uważany jest za symbol tatrzańskiej fauny. Ten reliktowy gatunek jako rodzimy zachował się tylko w Alpach i Tatrach. W przeszłości zabijano go dla skórek, mięsa, a przede wszystkim sadła, któremu medycyna ludowa przypisywała niezwykłe właściwości lecznicze.

    Zanim świstaki zadomowiły się w Tatrach, przeszły długą ewolucję, która pozwoliła im przystosować się do wysokogórskiego życia. O rodowodzie tatrzańskich świstaków możemy się dowiedzieć z obszernego rozdziału nowej publikacji. W XIX wieku łacińska nazwa świstaka brzmiała Arctomys – powstała ona z połączenia słów arctos, co po grecku znaczy niedźwiedź, i mys, czyli mysz lub szczur. Ludwik Zejszner tłumaczył tę nazwę jako niedźwiedziomysz, a Maksymilian Nowicki nazwał świstaka misiomyszem. „(…) ma mieć głowę na kształt głowy mysiej, reszta zaś przypomina niedźwiedzia. Jedynie łapy opisano jako podobne do łap krecich” – pisze Tomasz Zwijacz Kozica. Świstaki, dzięki ostrym i mocnym pazurom, którymi zaczepiają się o każdą nierówność, świetnie radzą sobie ze wspinaczką po skałach. W sumie tatrzańskie gryzonie mają 18 palców – po 5 na tylnych łapach i po cztery na przednich. Kolor ich futra jest niejednolity – od ciemnoszarego do jasnobrązowego i rudawego. Głowa jest zwykle czarna lub szara. Trudno rozróżnić płeć u świstaków, trudno też określić wiek zwierzęcia.
    Więcej niż trzy czwarte życia świstak spędza w ciemnościach – w norach, ale mimo to na powierzchni ziemi świetny widzi. Świstaki są aktywne w ciągu dnia, noc spędzają natomiast w norze. Długą i mroźną zimę świstaki przesypiają, zabijając uprzednio wejście do nory kamieniami, rumoszem i ziemią. W hibernację zapadają najczęściej na przełomie września i października, a budzą się w kwietniu, kiedy leży jeszcze śnieg.

    Zwierzęta te żyją rodzinami, a kilka takich grup, mieszkających w sąsiedztwie, tworzy kolonię. Rodzinę tworzą rodzice, którzy przypuszczalnie wiążą się na stałe, a także młode tegoroczne i z poprzedniego miotu. Ich mieszkaniem są nory. Czasem w tym celu wykorzystują wolne przestrzenie wśród skał, załomy, małe jaskinie. Świstacze nory służą nie tylko do zimowego snu, ale również do nocowania w ciągu lata i jako kryjówki. Świstaki występują na terenach położonych ponad górną granicą lasu, zamieszkują głównie piętro hal, kotliny i dna dolin. Łąki górskie zapewniają im pokarm. Żywią się kwiatami i owocami roślin, a nawet igliwiem kosodrzewiny czy limby. Przy tym na otwartym terenie z daleka mogą dostrzec niebezpieczeństwo. Tym tatrzańskim gryzoniom zagrażają nie tylko kłusownicy, ale również drapieżniki. „W czasie snu zimowego świstaki są zupełnie bezbronne. Śpią, leżąc nieruchomo, i nawet trzęsienie ziemi ich nie obudzi. W tym stanie niebezpieczne są dla nich nie tylko mięsożerne lisy, kuny, łasice i gronostaje, które przez cały rok polują w wysokich górach (…)” – wylicza autor książki.

    Niekiedy w górach można usłyszeć przenikliwy świstaczy gwizd. „Świstaki są ciągle czujne. Gdy tylko pojawia się niebezpieczeństwo, wszczynają alarm i ostrzegają swoich pobratymców głośnym gwizdaniem. Właściwie nie jest to gwizd, tylko krzyk lub szczęknięcie – dźwięk wydobywa się z głębi szeroko otwartego pyszczka” – wyjaśnia Tomasz Zwijacz Kozica. Kiedyś badacze świstaczych zwyczajów twierdzili, że pojedynczy odgłos ostrzega przed atakiem z powietrza, a seria gwizdów przed zagrożeniem z ziemi.

    W książce można znaleźć wiele ciekawych informacji, dotyczących życia świstaków, ich zachowania, ale też zagrożeń, jakie na nie czyhają.
    Źródło: 321gory.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=3125


    Design by flankerds.com